Czesc. Wlasciwie juz pisalem ,ale moze jeszcze raz.
BOL okrutny- dzisiaj pierwszy dzien w pracy po urlopie i to jakim.
Po zlocie w Sztumie pojechalismy przez jelenia Gore do Pragi - na piwo. Dwa dni
w Pradze- pogoda super, piwo zimne, klimat niesamowity. Potem do kraju przez
Cieszyn ( po drodze Nowa Hora)i nocleg w Bielsku Bialej w osrodku Ziad ( co za
nazwa), komfort - poxny Gierek , ale da sie wytrzymac tym bardziej, ze
skasowali nas 20 zl od osoby. Na drugi dzien wyjazd do Krakowa z zaliczeniem
klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej- jaki widok z tego miejsca to trudno
opisac. I obiad w jadlodajni dla pielgrzyma- niesamowite , ze im sie to jeszcze
oplaca. Do Kryspinowa dojechalismy okolo 17-tej jako druga zaloga - pierwsi byli
ludzie z Lodzi w takim fioletowym top czopie, ale bez dachu z tylu. Jakies 2
godz. po nas przyjechal Rafal w zielonej westfalii i Lysy ( Mariusz w zoltym
ospojlerowanym garbie). Strasznie byli zawiedzeni, ze nie Oni pierwsi ;-))))).
No i wieczorem sie zaczelo - biesiady prawie do rana, nowi wspaniali znajomi i
znajomi z poprzedniego roku.
Teraz pare slow o zlocie- r e w e l a c j a . Naprawde to najlepszy zlot na
jakim bylem ( jak dla mnie). Swietna organizacja- duzo konkursow dla dzieci
(posiadam dwoje) i pelne bezpieczenstwo. Po prostu dzieci bawily sie same ze
swoimi starymi i nowymi kolegami. Zadnych wyscigow po placu a nawet jak ktos
probowal to zostal od razu upomniany. Na kazdym kroku widac bylo ,ze
organizatorom zalezalo na zlotowiczach a nie na kasie- wielkie brawa dla
Michala, Krzyska, Leszka......................................... i dla
wszystkich ktorych nie pamietam i nie znam z imienia, ale ich pozdrawiam. Sama
parada byla troche nie taka , ale niech ktos sprobuje opanowac ponad 200
samochodow w takim miescie jak Krakow.
Pogoda jak zwykle - moge tak powiedziec bo to moj drugi zlot w Kryspinowie-
dopisala. Jeziorko ze wspaniala, czysta i jak ktos pisal wczesniej kacobojcza
woda. Moze powinni to opatentowac i zrobic uzdrowisko pt. Leczymy kaca w pol
godziny . Czynne 7- 9 bo to najlepsze godziny na terapie.
Jedzenie w tej polskiej chacie takie jak w domu - nasza 4-os rodzina najadla
sie za 20 zl- super sprawa.
Wystepy karaoke to jak zwykle dobra rzecz, a do tego niezmordowany kolega-
Pasikonik- bez komentarza ;-))))))))
Moc znajomych , fajne konkursy , zainteresowanie ze strony organizatorow i
dobra pogoda to gwarancja sukcesu.
Do tego moj 6-cio letni chlopiec udzielal wywiadu TVP jako najmlodszy kierowca
na zlocie i Babcia w domu widziala, ze wszystka OK!!
Bardzo sie ciesze, ze tam bylem. Tylko teraz boli mocno ,ze to juz koniec, ale
bede za rok.
Z Kryspinowa wyjechalismy w poludnie- jeszcze nie padalo- i prosto przez
Wieliczke do Gorlic i Sekowej- do znajomych z poprzedniego roku- teraz niestety
Im nie wyszlo. Tam tylko jeden dzionek ale zato z wycieczka po Beskidzie
Niskim po prawie bezdrozach miedzy wsiami , ktorych juz nie ma bo Akcja Wisla
spowodowala to , ze cale rodziny zostaly wywiezione do Sowietow. To niesamowite
widziec stare drzewa owocowe w zupelnej gluszy, albo kapliczki ktore stawiali
przed swoimi domami.
Z Sekowej przez Tarnow i Kielce do Gdanska- noca bo chlodniej i dzieci spia i
nie tluka sie z tylu. W Tarnowie taka ulewa, ze przez progi
woda sie lala. Gaz
sie konczy wiec na stacje, a tam gosc patrzy na rejestracje i sam do siebie na
glos: Z Gdanska taki kawal, ze mu sie chcialo ( w domysle garbusem) Kurde-
gosciu -sobie mysle , ja juz zrobilem 2000 km wiec co to jest te 500 :-)))
Potem sie rozpogodzilo i do samego domu bez deszczu i przerwy (z wyjatkiem
20min drzemki- bo juz tramwaje na drodze widzialem). A w domu slonce i skwar
taki , ze wytrzymac trudno. Wymiana linki gazu, ktora ,jadac w tamta strone pod
Bydgoszcza ,drutem naprawialem. Sprzatanie i mycie po trasie za pomoca
kosmetykow jakie wygrala moja Lepsza Polowa w Kryspinowie ( jaka obraza byla,
ze to wszystko do samochodu;-)) ), no i dzisiaj odebranie zdjec z zakladu foto
i do pracy na 15.
Garbus zrobil 2500km bez zajakniecia, a przed Jelenia Gora, na gorkach, tak sie
rozgwizdal, ze musialem okno przymykac bo uszy bolaly. Silnik teraz taki
rozkrecony, ze az fruwa-poezja.
Jeszcze raz pozdrawiam krakowska ekipe z Garbidymkiem na czele i wszystkich
ktorych spotkalem na zlocie. Do zobaczenia w Garbach bo do Poznania chyba sie
nie wybiore
Pozdrawiam
Wojtek
--
Wyslano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl